logo
check
Jak zwiększyłam sprzedaż centrum medycznego dzięki analizie ABC

Jak zwiększyłam sprzedaż centrum medycznego dzięki analizie ABC

Wstęp

Zarządzam centrum medycznym, które specjalizuje się w psychoterapii i leczeniu uzależnień i działa na rynku od ponad 30 lat.

Przez ten czas zmieniło się wiele: podejścia do leczenia, zachowanie pacjentów, struktura popytu, konkurencja, ekonomia biznesu medycznego. Ale jedno zadanie dyrektora pozostaje niezmienne — zapewniać stabilny wzrost, nie obniżając jakości pomocy medycznej i nie zamieniając kliniki w komercyjną taśmę produkcyjną.

Nasz profil to pacjenci z uzależnieniami i zaburzeniami psychicznymi: uzależnienie od alkoholu i inne uzależnienia, zaburzenia lękowe, stany depresyjne, ataki paniki, zaburzenia adaptacyjne, zaburzenia snu, wypalenie emocjonalne i związane z nimi stany psychosomatyczne.

Baza pacjentów jest przy tym skrajnie niejednorodna. Są pacjenci, którzy przechodzą długą terapię i zgłaszają się regularnie. Są tacy, którzy przychodzą sezonowo. Są tacy, którzy byli raz albo dwa i nie wrócili. Są pacjenci z wysokim średnim rachunkiem, ale rzadkimi wizytami. I są tacy, którzy przychodzą często, ale tworzą niewielką marżę.

Dla dyrektora kliniki wynika z tego jeden wniosek: całą bazą pacjentów nie da się zarządzać jednakowo. Właśnie dlatego sięgnęłam po analizę ABC — nie jak po sprawozdawczość finansową, tylko jak po narzędzie podejmowania decyzji zarządczych.

Teorii tu nie powtarzam — jest omówiona w osobnych materiałach: czym jest analiza ABC prostymi słowami i jak działa metoda kompleksowej ABC. Poniżej — tylko to, co robiłam, jakie decyzje podejmowałam i co z tego wyszło.

Osobno — o poufności

Dla organizacji medycznej to nie jest kwestia drugorzędna. Dane pacjentów są informacją poufną i nie mogę dopuścić do ich przekazania na zewnętrzne platformy.

Dlatego wybrałam narzędzie, w którym obliczenia wykonują się wprost w przeglądarce: plik nie trafia na żaden serwer, obliczenia idą na moim komputerze, na zewnątrz nie wychodzi ani jeden wiersz. Praktycznie wygląda to tak: po prostu otwieram tabelę w interfejsie webowym i dostaję raport, nigdzie jej nie wysyłając.

Dodatkowo zanonimizowałam plik: zamiast imion i nazwisk — wewnętrzne kody. Do analizy to wystarczy, bo grupy budują się na liczbach, a nie na nazwiskach. To pożyteczny nawyk sam w sobie: zanonimizowanej tabeli nie strach otworzyć na spotkaniu ani pokazać konsultantowi.

Krok 1. Segmentacja według rodzaju pomocy

Nie zaczęłam od uruchomienia ABC od razu na całej bazie.

Pierwszym krokiem była segmentacja pacjentów według rodzaju udzielanej pomocy. Powód jest prosty: długi program leczenia uzależnienia i krótki kurs terapii zaburzenia lękowego mają zasadniczo różne modele korzystania z usług. W jednej tabeli przeszkadzają sobie nawzajem — „drogi” według miary jednego kierunku pacjent wygląda na taniego według miary drugiego, i grupy wychodzą bez sensu.

Dopiero potem przeszłam do segmentacji ekonomicznej.

Krok 2. Kompleksowa ABC według marżowości

ABC budowałam nie według obrotu. Znacznie bardziej wymowny okazał się wskaźnik kompleksowy za rok, który uwzględnia:

  • marżowość jednej wizyty;
  • liczbę wizyt;
  • łączną marżę pacjenta za rok;
  • ekonomiczną wartość pacjenta dla centrum.

Czyli odpowiadałam nie na pytanie „ile pacjent zapłacił”, tylko na pytanie „jaką realną marżę ten pacjent wytworzył przez rok”.

Do tego wzięłam kompleksową ABC — liczy ona klasy od razu według dwóch wskaźników i sprowadza je do jednej macierzy. W moim przypadku były to:

  • marża pacjenta za rok;
  • liczba wizyt w roku.

Każdy pacjent dostaje kod z dwóch liter: pierwsza to klasa według marży, druga — według liczby wizyt. AA — wysoka marża i dużo wizyt, AC — wysoka marża przy rzadkich wizytach, CA — niska marża przy częstych wizytach, CC — niska marża i rzadkie wizyty.

Praktycznie praca zajmuje kilka minut: otworzyć plik i zaznaczyć dwie potrzebne kolumny.

Wybór dwóch kolumn do kompleksowej analizy ABC: roczna marża i liczba wizyt. Numery pacjentów są zmienione

Co pokazała macierz

Raport to macierz z dziewięciu komórek: wszystkie połączenia dwóch liter, w każdej widać liczbę pacjentów i ich udział w bazie. W komórkę można kliknąć i dostać listę właśnie tych osób — i to właśnie zamienia analizę w robocze narzędzie, a nie w obrazek.

Macierz kompleksowej ABC: dziewięć komórek od AA do CC, w każdej liczba pacjentów i ich udział w bazie. Plik demonstracyjny

Poniżej macierzy — ten sam plik z obliczeniami i przypisanym kodem dla każdego wiersza. Raport eksportuje się do XLSX, więc dalej można z nim pracować zwykłymi narzędziami.

Tabela wyniku: udziały według każdego wskaźnika i końcowy kod ABC dla każdego wiersza. Numery pacjentów są zmienione

W mojej bazie rozkład wyszedł taki:

  • AA — 5% pacjentów. Najwyższa marża i największa wartość finansowa dla centrum.
  • AB, BB, BA — 65% pacjentów (20%, 30% i 15%). Systemowi, stali pacjenci: zgłaszają się regularnie, przechodzą długą terapię.
  • AC — 25% pacjentów. Wysoki rachunek przy niskiej częstotliwości wizyt, a więc niska efektywność ekonomiczna.
  • CA — 2% pacjentów. Niska marża przy wysokiej częstotliwości wizyt.
  • CC — 3% pacjentów. Niska marża i rzadkie wizyty.

I właśnie tu zaczyna się najciekawsze.

Kategorie AB, BB i BA to 65% bazy. Ludzie, którzy już ufają centrum, zgłaszają się regularnie i kontynuują terapię.

Moim zdaniem to jeden z najważniejszych wniosków analizy: nie zawsze trzeba szukać nowych pacjentów. Czasem większy potencjał wzrostu znajduje się wewnątrz już istniejącej bazy.

Znaczyło to, że zadanie nie polegało na agresywnym sprzedawaniu tym ludziom dodatkowych usług. Zadanie było inne — uczynić strukturę pomocy kompleksowej wygodniejszą i bardziej logiczną.

Co zrobiliśmy z każdą grupą

Po analizie nie zrobiliśmy jednej uniwersalnej akcji dla wszystkich. Dla każdej grupy podjęliśmy osobną decyzję — i to jest chyba główna praktyczna myśl całego przypadku.

AB / BB / BA — wzmocniliśmy format kompleksowy

Dla stałych i systemowych pacjentów dodaliśmy oferty pakietowe. Logika jest prosta: jeśli człowiek i tak regularnie korzysta z kilku rodzajów pomocy, wygodniej mu dostawać je w zrozumiałym formacie kompleksowym.

Zwiększyło to wolumen usług wewnątrz istniejącej bazy — bez ciągłego kupowania nowego ruchu.

Wynik: wzrost sprzedaży w tym segmencie o 30%. Nie zwiększyliśmy po prostu liczby pacjentów — zwiększyliśmy zwrot ekonomiczny z bazy, którą już mieliśmy.

AC — wysoki rachunek, ale niska efektywność

Najciekawsza grupa, 25% bazy. Na pierwszy rzut oka tacy pacjenci wyglądają atrakcyjnie: wysoki rachunek. Ale kombinacja liter pokazuje to, czego nie widać w raporcie po przychodzie: pieniądze są, częstotliwości nie ma. Jeśli pacjent przychodzi rzadko, struktura kosztów jego obsługi sprawia, że jego wartość ekonomiczna jest zauważalnie niższa, niż się wydaje po jednej płatności.

Dlatego nie zmienialiśmy ani produktu, ani ostro ceny. Uruchomiliśmy osobną akcję z jednym celem — zwiększyć częstotliwość wizyt, a nie rachunek.

Na przekroju kontrolnym istotnej dynamiki w tej grupie nie dostaliśmy. I to też jest wynik: analityka ma pokazywać nie tylko to, co zadziałało, ale i to, gdzie decyzja potrzebuje więcej czasu.

CA — niska marża przy wysokiej częstotliwości

Tu sytuacja jest odwrotna: 2% bazy, pacjenci zgłaszają się często, ale efektywność ekonomiczna jednej wizyty jest niewysoka.

Rozszerzyliśmy pakiet usług o mniej więcej 15% wartości. Celem nie było proste podniesienie ceny, tylko zmiana struktury korzystania z usługi i podniesienie wartości jednego cyklu leczenia.

W rezultacie udział tej kategorii się zmniejszył, a część pacjentów przeszła do bardziej efektywnych AB/BB/BA. Wzrost sprzedaży w tym kierunku — 35%.

Podkreślę: dla biznesu medycznego ważny jest nie tylko wzrost liczby wizyt, ale i przejście pacjenta do stabilniejszego modelu obsługi. Zmniejszenie „złej” komórki dzięki przejściu ludzi do „dobrej” to wynik, nawet jeśli ogólna liczba pacjentów się nie zmieniła.

CC — niska częstotliwość i niska marżowość

Najmniejsza grupa, 3% bazy. Znaczącego budżetu marketingowego na nią nie wydawaliśmy — zamiast tego zrobiliśmy komunikację informacyjną o poszerzeniu zakresu usług centrum.

Do aktywnej relacji wróciło około 1% pacjentów tej grupy.

Z punktu widzenia klasycznego marketingu 1% to niewiele. Ale w zarządzaniu bazą ważniejsze jest inne pytanie: ile kosztuje odzyskanie pacjenta i jaką długoterminową wartość on wytworzy. Jeśli istotny budżet nie był potrzebny, nawet niewielka reaktywacja jest ekonomicznie uzasadniona.

Przekrój kontrolny po trzech miesiącach

Zasadniczo nie oceniałam wyniku od razu po wprowadzeniu zmian. Powtórny przekrój zrobiliśmy po trzech miesiącach — pozwoliło to porównać nie odczucia zespołu, tylko realne zmiany w strukturze bazy.

Podsumowanie:

  • AB / BB / BA — sprzedaż wzrosła o 30%;
  • CA — sprzedaż wzrosła o 35%, udział kategorii się zmniejszył, część pacjentów przeszła do bardziej efektywnych kategorii;
  • AC — bez istotnej dynamiki, grupa potrzebuje więcej czasu;
  • CC — reaktywowano około 1% pacjentów.

To właśnie powtórny przekrój pokazał najważniejsze: ABC przestało być jednorazową tabelą i stało się roboczym cyklem zarządczym.

Dane → segmentacja → hipoteza → działanie → pomiar → korekta.

Ta sama analiza, powtórzona po trzech miesiącach przy tych samych ustawieniach, to najtańsze sprawdzenie hipotezy, jakie dyrektor ma do dyspozycji. Ustawienia warto więc zapisać: przy innych granicach grup porównanie straci sens.

Co zmieniło się w moim podejściu jako dyrektorki

Przed analizą patrzyliśmy, jak wiele centrów medycznych, przede wszystkim na wskaźniki ogólne: liczbę pacjentów, przychód, obłożenie specjalistów.

ABC zmusiło mnie do zadawania innych pytań.

Nie „ilu mamy pacjentów”, tylko „jacy pacjenci tworzą stabilność ekonomiczną centrum”.

Nie „jak zwiększyć liczbę wizyt”, tylko „jak zmienić strukturę usług, żeby pacjent dostawał bardziej kompleksową pomoc, a centrum — wzrost efektywności”.

Nie „która akcja da więcej zgłoszeń”, tylko „dla której grupy pacjentów tę akcję w ogóle ma sens uruchamiać”.

To właśnie jest główny efekt zarządczy: metoda nie wydaje gotowych decyzji, ona zawęża pytanie do grupy, dla której decyzję w ogóle da się podjąć.

Model finansowy wyniku

W naszym centrum średni koszt wizyty to około 30 €, średnia marża — około 18 € na pacjenta. Przy obłożeniu 25 specjalistów-psychoterapeutów nawet niewielka zmiana zachowania bazy staje się istotna: każda dodatkowa wizyta przy marży 18 € daje 18 € wyniku marżowego.

Dlatego wzrost sprzedaży o 30–35% w poszczególnych segmentach znaczy znacznie więcej niż samo zwiększenie liczby pierwszych zgłoszeń.

Główna idea nie polegała na tym, żeby podnieść sprzedaż jednakowo dla wszystkich 500+ pacjentów, tylko na tym, żeby ustalić, gdzie dokładnie znajduje się potencjał wzrostu, i skierować różne działania zarządcze do różnych grup.

Co warto analizować dyrektorowi kliniki

Centrum medyczne to nie retail. Mechanicznie przenosić tu klasycznych narzędzi sprzedaży nie wolno:

  • pacjent może mieć wysoki koszt usług przy niskiej marżowości;
  • może być niewielka kwota jednej wizyty, ale wysoka wartość roczna dzięki regularności;
  • pacjent dziś ekonomicznie nieistotny za kilka miesięcy może przejść do stabilnego modelu leczenia.

Wartości pacjenta nie da się ocenić po jednej wizycie. Radziłabym patrzeć na minimum cztery parametry: przychód, marżę, częstotliwość wizyt i stabilność wizyt w czasie.

I analizować nie wszystko po kolei, tylko to, co wpływa na decyzję:

  • problem jest w pacjentach — analizujemy pacjentów;
  • problem jest w usługach — analizujemy usługi: które naprawdę tworzą zysk, które mają wysoki rachunek przy niskiej rentowności, które warto pakietować;
  • pytanie dotyczy obłożenia — analizujemy specjalistów;
  • trzeba zobaczyć dwa czynniki naraz — analiza kompleksowa.

Wiersz w tabeli może być przy tym czymkolwiek: pacjentem, usługą, specjalistą. Dlatego jedna i ta sama procedura odpowiada na bardzo różne pytania zarządcze.

Główny wniosek

ABC okazało się dla mnie nie narzędziem finansowym, tylko narzędziem myślenia zarządczego. Pozwala zobaczyć bazę pacjentów nie jako jednolitą masę, tylko jako system różnych modeli zachowania.

Gdzieś trzeba zwiększyć częstotliwość wizyt. Gdzieś — zaproponować usługę kompleksową. Gdzieś — przemyśleć ekonomię pakietu. Gdzieś — po prostu przypomnieć pacjentowi o możliwościach centrum. A gdzieś — nic nie zmieniać i dać hipotezie czas.

Wzrost dostaliśmy przede wszystkim dzięki efektywniejszemu zarządzaniu tą bazą, którą już mieliśmy.

I dla mnie jako dyrektorki to najważniejszy wniosek: wzrost biznesu medycznego nie zawsze zaczyna się od pozyskiwania nowych pacjentów. Czasem zaczyna się od tego, że dyrektor wreszcie widzi strukturę własnej bazy.

Dlatego dziś traktuję ABC nie jak raport dla dyrektora, tylko jak część regularnego cyklu zarządczego: analizować → podejmować decyzje → testować → mierzyć → skalować.

Jak powtórzyć to u siebie

Wiesz, ilu masz pacjentów. Ale czy wiesz, którzy z nich tworzą zysk? Wiesz, które usługi się sprzedają. Ale czy wiesz, które z nich są naprawdę opłacalne? Widzisz obłożenie specjalistów. Ale czy wiesz, kto tworzy największą wartość ekonomiczną?

Żeby powtórzyć taki przegląd, potrzebny jest roczny plik i kilka minut:

  1. Wyeksportuj tabelę: wiersz to pacjent (albo usługa, albo specjalista), kolumny to marża za rok i liczba wizyt.
  2. Zanonimizuj ją: wewnętrzne kody zamiast imion i nazwisk.
  3. Otwórz potrzebną analizę i wczytaj plik — obliczenia idą w przeglądarce, plik nigdzie się nie wysyła.
  4. Sprawdź granice grup, zbuduj raport, wyeksportuj go do XLSX.
  5. Podejmij decyzję dla każdej grupy — różną dla różnych grup.
  6. Powtórz tę samą analizę z tymi samymi ustawieniami po trzech miesiącach.

Jeśli metody są ci na razie nieznane, zacznij od teorii: analiza ABC prostymi słowami i metoda kompleksowej ABC.

Tabela sama z siebie zysku nie zwiększa. Zysk rośnie wtedy, gdy po analizie dyrektor podejmuje decyzję — i po trzech miesiącach sprawdza, czy hipoteza zadziałała.

Analizuj. Podejmuj decyzje. Sprawdzaj wynik.