Jak przepływają dane

Ta strona jest napisana nie dla osoby, która wybiera narzędzie, lecz dla tej, która zgadza się na jego użycie: inspektora ochrony danych, działu bezpieczeństwa, audytora zewnętrznego. Odpowiada na pytania typowej ankiety — gdzie dane są przechowywane, kto je otrzymuje, komu są przekazywane — w odniesieniu do usługi zbudowanej nietypowo.

Nietypowa jest jedna rzecz: arkusz, który analizujesz, nigdy nie trafia na nasze serwery. Obliczenia wykonują się w przeglądarce. To nie jest obietnica naszej dyscypliny ani ustawienie, które moglibyśmy po cichu zmienić — tak jest zbudowany sam produkt, a poniżej opisujemy, jak sprawdzić to samodzielnie.

Ta strona nie zastępuje Polityki prywatności, Polityki plików cookie ani Warunków korzystania — opisuje techniczną stronę tego samego. Gdyby teksty kiedykolwiek się rozeszły, moc prawną mają dokumenty prawne, a rozbieżność traktujemy jako usterkę do naprawy.

Jak przebiega analiza

Silnik analizy jest napisany w Rust i skompilowany do WebAssembly. Gdy otwierasz stronę analizy, przeglądarka pobiera moduł z naszego serwera tak samo, jak pobiera obrazy i skrypty strony. Dalej pracuje wyłącznie Twoje urządzenie:

  • wybierasz plik XLSX, a odczytuje go przeglądarka;
  • parsowanie arkusza, wszystkie obliczenia, macierz klas i rekomendacje wykonują się na Twoim urządzeniu;
  • raport powstaje tam samo, a eksport do XLSX składa przeglądarka.

Plik nie jest wysyłany na serwer ani w całości, ani we fragmentach, ani w żadnej postaci pośredniej. Dziesiątki tysięcy wierszy zajmują około trzech sekund, a policzyć je nie ma gdzie poza Twoją maszyną — widać to po tym, że szybkość zależy od Twojego sprzętu, a nie od naszego obciążenia.

Schemat: plik, obliczenia i wyniki zostają w przeglądarce; na zewnątrz idą tylko logowanie, zakup dostępu i wiadomość z formularza kontaktowego
Schemat: plik, obliczenia i wyniki zostają w przeglądarce; na zewnątrz idą tylko logowanie, zakup dostępu i wiadomość z formularza kontaktowego

Jak sprawdzić, nie wierząc nam na słowo. Otwórz narzędzia deweloperskie przeglądarki, zakładkę „Sieć”, i wykonaj analizę. Między wyborem pliku a pojawieniem się raportu nie będzie ani jednego żądania wysyłającego dane: ani do naszej domeny, ani do żadnej innej. Sprawdzenie zajmuje minutę i nie wymaga dostępu do naszego kodu.

Co trafia na nasze serwery

Lista jest wyczerpująca. Aplikacja ma dokładnie trzy grupy adresów przyjmujących cokolwiek z przeglądarki i innych nie ma.

Konto i logowanie. Rejestracja, logowanie i wylogowanie, odnowienie sesji, odzyskiwanie i zmiana hasła, ponowna wysyłka e-maila potwierdzającego, logowanie przez Google. Przesyłane są: adres e-mail, hasło (na serwerze przechowywany jest tylko jego skrót), nazwa użytkownika i język interfejsu.

Zakup dostępu. Rozpoczęcie zakupu, powrót ze strony płatności, anulowanie subskrypcji, wniosek o zwrot, historia zakupów oraz wystawienie faktury lub korekty. Przesyłane są identyfikatory sesji płatności, subskrypcji i taryfy. Dane karty w ogóle nie przechodzą przez nasze serwery: płatność odbywa się na stronie dostawcy płatności, na którą przeglądarka przechodzi w całości.

Wiadomość z formularza kontaktowego. Tylko jeśli z niego skorzystasz: imię, adres e-mail, temat, treść wiadomości, język interfejsu i strona wysyłki.

Poza tym serwer WWW prowadzi zwykły dziennik techniczny: adres IP, żądany adres, czas i identyfikator przeglądarki. Dzięki niemu zauważamy awarię lub atak i ma go każda witryna.

Adresu przyjmującego plik lub wyniki analizy w aplikacji nie ma. To stwierdzenie sprawdzalne, a nie polityka: takiej obsługi żądania nie ma w kodzie, więc nie ma też sposobu, by włączyć ją ustawieniem.

Co nigdy nie wychodzi

  • sam plik i jakakolwiek jego część;
  • wiersze arkusza, nazwy i zawartość kolumn;
  • wyniki analizy: klasy, współczynniki, sumy, macierz;
  • rekomendacje zbudowane na Twoich danych;
  • wyeksportowany raport.

Wynika z tego to, po co najprawdopodobniej czytasz tę stronę: nie wiemy, co analizujesz, i nie wiemy nawet, czy analiza w ogóle została uruchomiona. Nie mamy metryki „ile razy wykonano obliczenia” — nie da się jej zebrać bez wysłania nam danych, a my ich nie otrzymujemy. Z tego samego powodu zasady zwrotu pieniędzy nie zależą od tego, czy usługa została wykorzystana: nie mamy jak tego sprawdzić.

Druga strona tej samej właściwości, o której warto wiedzieć: nie odtworzymy Twojej analizy. Zamknięta karta zabiera ją ze sobą, bo kopii nie było nigdzie poza Twoją przeglądarką.

Co zostaje w przeglądarce

  • cb_access_token — token otwierający silnikowi pełny tryb pracy. Przechowywany w pamięci lokalnej, ważny nie dłużej niż dwie godziny i nigdy dłużej niż opłacony okres.
  • cb_cms_jwt — plik cookie z Twoją sesją w serwisie. Oznaczony jako httpOnly, więc skrypty strony go nie odczytają, i żyje do siedmiu dni.
  • Zapis Twojej odpowiedzi na baner cookie — łącznie z odpowiedzią „nie”.
  • Sam plik — wyłącznie w pamięci strony, dopóki jest otwarta. Nie jest zapisywany ani do pamięci lokalnej, ani do bazy danych przeglądarki, ani do plików tymczasowych aplikacji i znika razem z kartą.

Wszystko wymienione widać w narzędziach deweloperskich przeglądarki i możesz to w każdej chwili usunąć. Pełny wykaz z okresami przechowywania jest w Polityce plików cookie.

Kto jeszcze uczestniczy

Nasi podwykonawcy przetwarzania i to, do czego każdy służy:

  • dostawca hostingu — na jego infrastrukturze działają serwis i baza danych z kontami oraz zakupami;
  • dostawca płatności (Stripe) — płatności, subskrypcje, zwroty, faktury; płatność odbywa się na jego stronach;
  • przekaźnik pocztowy — potwierdzenia adresu, linki do zmiany hasła, powiadomienia o zakupach i odpowiedzi na zgłoszenia;
  • Google — logowanie przez Google, jeśli z niego korzystasz, oraz analityka odwiedzin.

Nikt z nich nie otrzymuje pliku, wierszy ani wyników analizy: tych danych nie mamy my, a więc nie mają ich także nasi podwykonawcy.

O analityce — wprost

Na wszystkich stronach serwisu, łącznie ze stroną analizy, ładowany jest tag Google Analytics. Mówimy o tym wprost, bo zobaczysz go sam w pierwszej minucie sprawdzania, a przemilczenie oczywistego zdewaluowałoby wszystko inne na tej stronie.

Co robi, a czego nie robi:

  • liczy odsłony stron: jaki adres otwarto, skąd przyszedł odwiedzający, jaki język i typ urządzenia;
  • dopóki nie odpowiesz na baner cookie, tag pracuje w stanie „odmowa”: jest załadowany, ale nie wysyła zdarzeń i nie tworzy własnych plików cookie;
  • nie otrzymuje Twojego pliku, wierszy, wyników ani rekomendacji. Nie ma ich w dokumencie strony w postaci dostępnej obcemu skryptowi, a tag ich nie czyta;
  • nie jest używany do reklamy ani profilowania.

Jeśli w Twojej organizacji obcy skrypt na stronie przetwarzania danych jest niedopuszczalny sam w sobie — napisz do nas. To rozsądne wymaganie i rozwiązuje się je konfiguracją środowiska, a nie sporem o to, co dokładnie zbiera tag.

Czego na stronach nie ma

  • Czcionki są serwowane z naszej domeny: są wbudowane w build serwisu, a przeglądarka nie wysyła żądania do zewnętrznych usług czcionek.
  • Obrazy przychodzą z naszej domeny, nawet gdy ich źródłem jest nasz system zarządzania treścią: przeglądarka nie łączy się z nim.
  • Silnik analizy ładuje się z naszej domeny i sam nigdzie się nie zwraca.
  • Nie ma sieci reklamowych, zewnętrznych widżetów czatu, liczników społecznościowych ani usług nagrywania sesji.

Czego nie mamy

Wolimy powiedzieć to sami, niż zostawić cię z szukaniem.

  • Nie mamy certyfikatu ISO/IEC 27001 ani raportu SOC 2.
  • Nie mamy raportu z niezależnych testów penetracyjnych.
  • Nie prowadzimy całodobowej służby reagowania na incydenty ani formalnego, certyfikowanego procesu zarządzania podatnościami.
  • Nie powołaliśmy inspektora ochrony danych: skala przetwarzania tego nie wymaga.

Jesteśmy niewielkim dostawcą i powyższa lista uczciwie oddaje naszą wielkość. Istotne jest tu co innego: certyfikat potwierdza, że organizacja dobrze chroni otrzymane dane. Danych Twojej analizy nie otrzymujemy — po naszej stronie nie ma czego chronić. Ryzyko, które zdejmuje certyfikacja, jest w tej części usunięte inaczej: nie procedurą, lecz tym, że danych nie ma.

Do wszystkiego, co jednak otrzymujemy — konta, zakupy, zgłoszenia — to rozumowanie się nie odnosi i tam obowiązują zwykłe środki: szyfrowanie połączenia, przechowywanie hasła w postaci skrótu, ograniczony dostęp do serwerów, kopie zapasowe, dzienniki. Oceniaj je zwykłą miarą, jak u każdego innego dostawcy.

Wydanie i dokumenty pod konkretny przypadek

Data obowiązującego wydania jest podana na początku strony. Zobowiązujemy się aktualizować ten tekst tym samym wdrożeniem, którym zmienia się cokolwiek z opisanego: każde nowe wywołanie serwera, każdy nowy obcy skrypt na stronie analizy. Nieaktualny opis w tym miejscu to nie nieścisłość marketingowa, lecz nieprawdziwe stwierdzenie złożone audytorowi.

Jeśli do decyzji wewnętrznej potrzebne są dokumenty pod Twój przypadek — wypełniona ankieta bezpieczeństwa, część do oceny skutków dla ochrony danych (DPIA), załącznik do umowy — napisz na checkbusiness.pl@gmail.com. Takie dokumenty przygotowujemy indywidualnie.